Dziś odbyła się konferencja Rzecznika Praw Obywatelskich, w wyniku której nam wspaniałomyślnie panujący Janusz Kochanowski złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym zawarł postulaty, aby zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn.
Czytając przy okazji artykuł na dziennik.pl krew mnie zalewała. Pozwólcie, że zacytuje:
Ta blisko 60-letnia brokerka z Gdańska niedługo będzie mogła iść na emeryturę. "Nie przejdę - zapowiada. - Nadal będę pracować jako broker. Bo dobrze się czuję
"Moja pensja różni się od tego, co dostanę na emeryturze, o ponad 1000 zł, chcę pracować tak długo, jak będę mogła - przyznaje 59-letnia Anna Nowak, pracownica biurowa z Warszawy.
"W tej sprawie powinna odbyć się debata publiczna oparta o rzetelne dane i analizy" - kwituje Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ "Solidarność".
Czemu Magdalena Janczewska ani Justyna Koć nie pofatygowały się zapytać o zdanie pracownic fizycznych, tylko zasiadających za biurkiem paniusi?
Żadna kobieta pracująca fizycznie nie będzie chciała przejść na emeryturę, nawet jeżeli będzie się jej dawało o 200 zł większą emeryturę. Im człowiek starszy tym słabszy, po co ryzykować utratę zdrowia? ale tego rzecznik obywatelski, który ze swoją funkcją jak widać najwyraźniej się pomylił nie dostrzega.
Co do Janusza Śniadka przewodniczącego NSZZ, znam jednego działacza związkowego, który ma już 67 lat, a lat pracy ponad 50 i jakoś nie wybiera się na emeryturę, bo po co, przecież posadka związkowca to najlepsza fucha jaka może się znaleźć.
Bardzo dobrze rozumiem, że społeczeństwo się starzeje, że ZUS nie da rady za kilka lat (ale to przede wszystkim nieudolność reform dokonywane przez kolejne rządy i przekręty na tym robione), mimo wszystko da się tą sprawę bardzo prosto rozwiązać. Mianowicie kobiety pracujące fizycznie zostają przy obecnym progu wiekowym i do tego ważny musi być staż pracy, jak któraś pani pracuje od 16 czy nawet 15 roku życia nie będzie musiała osiągnąć odpowiedniego wieku aby móc przejść na emeryturę (ona już swoje przepracowała). Kobiety z biurowców niech pracują do 60 lat, to nawet dla ich dobra, aby ich kondycja umysłowa była jak najlepsza, a od tego ciało fizycznie się nie niszczy.
Ja na prawdę nie widzę w tym problemu...